Ginące zawody cz. 1 - garncarstwo

Obrazek użytkownika Bart
Ginące zawody - garncarstwo

Niniejszym artykułem rozpoczynamy cykl o zawodach odchodzących w zapomnienie. Będziemy przypominać Wam, ale także i sobie samym, czym jest prawdziwe rzemiosło, ciężka praca ludzkich rąk i jej zaskakujące efekty. W pierwszej części prezentujemy garncarstwo.

Maszyny kontra ludzie, technika kontra tradycje...

Wielkanocna wycieczka do Kudowy Zdroju, a dokładnie do gospodarstwa Urszuli i Bogusława Gorczyńskich zwanego przez nich samych Szlakiem Ginących Zawodów, natchnęła mnie do rozpoczęcia cyklu pod podobnym tytułem. Jako osoba, która poznała przemysł od podszewki (zawód wyuczony: elektronik-automatyk), mająca za sobą ponad 10 lat wizytowania wszelkiego rodzaju zautomatyzowanych linii produkcyjnych dostrzegam galopujące "odczłowieczanie" produkcji. W produkcji przemysłowej, opartej na surowej analizie ekonomicznej i zimnych kalkulacjach, stanowiska produkcyjne obsadzane ludźmi znikają w błyskawicznym tempie, tak szybko jak tylko technologicznie możliwe jest zastąpienie człowieka wydajniejszą i wygodniejszą w utrzymaniu maszyną. Maszyna najczęściej jest o wiele wydajniejsza, nie choruje, nie chodzi na urlop, nie trzeba jej szkolić i łatwiej przeprogramować na inny profil produkcji, nie trzeba płacić odszkodowań gdy ulegnie wypadkowi a zużytą można błyskawicznie zastąpić nową - lepszą. Oczywiście cała ta maszyneria sprzężona ze sterującymi nią komputerami wraz ze specjalnym oprogramowaniem może być wielce fascynująca, tak jak inne nowinki techniczne usprawniające i ułatwiające życie. Ale czy na pewno ta droga jest najlepszą z możliwych?

Masowa produkcja czy kunszt rzemieślniczy?

Za początek masowej produkcji wielu znawców tematu uznaje powstanie pierwszej linii montażowej Henrego Forda, która w 1913 roku zrewolucjonizowała proces produkcji Forda T. Co kierowało twórcą przy tworzeniu tej linii? To samo co dziś: wyprodukowanie jak największej ilości produktu jak najniższym kosztem. Taki proces produkcji rzeczywiście zapewnia wysoką jakość wykonania (abstrahując od celowego pogarszania jakości towarów w celu zwiększania sprzedaży i skutków ubocznych w postaci ogromnej ilości śmieci i zanieczyszczeń), powtarzalność (produkty są możliwie identyczne), ciągłość produkcji, a przede wszystkim ogromną wydajność (setki, tysiące a nawet miliony egzemplarzy produktu na dobę). Minął właśnie wiek od rozpoczęcia produkcji masowej i można śmiało powiedzieć, że cały świat, łącznie z krajami trzeciej jego części, zasypany jest wyrobami pochodzącymi z automatycznych linii produkcyjnych.

Wyroby takie mogą być lepsze lub gorsze, ale nie mają jednej cechy, którą posiadają wyroby wykonane ręcznie przez rzemieślnika. Nie mają tego charakterystycznego "ludzkiego pierwiastka". Można je porównać do roślin modyfikowanych genetycznie, które posiadają wiele cech wartościowych z punktu widzenia ekonomicznego - są wydajniejsze, odporniejsze na choroby i szkodniki, ale brakuje im czegoś co mają rośliny naturalne, dziko rosnące - niektórzy nazywają to "boskim pierwiastkiem". Skoro owady lub gryzonie nie tkną takich roślin, to czy powinni spożywać je ludzie?!

Częstym argumentem za produktami fabrycznymi jest powtarzalność i idealne odwzorowanie, ale zostawmy na chwilę produkcyjne normy i rozejrzyjmy się dokoła. Czy w naturze występuje coś o strukturze idealnej, o idealnej symetrii, coś idealnie powtarzalne? Nawet pozornie symetryczne formy jak np. ludzkie ciało daleko odbiega od ideału, a gdy przyjrzeć się bliżej, to idealna symetria może być nawet mniej atrakcyjna, co udowadnia projekt Echoism. Podobne wnioski może nasunąć konflikt fotografii analogowej i cyfrowej. Fani tej pierwszej twierdzą, że charakteryzujące się nieregularnym kształtem i rozmiarem ziarna kliszy fotograficznej tworzące obraz dają więcej naturalnej miękkości w przeciwieństwie do kwadratowych pikseli o tym samym rozmiarze w fotografii cyfrowej. Może to właśnie ten brak perfekcyjności stanowi o tym, że jesteśmy ludźmi, że mamy ludzkie odruchy, uczucia oraz to, że posiadamy zdolność tolerancji i szanowania innych.

W pogoni za złudzeniem ideału

W zależności od umiejętności rzemieślnika, jeden ręcznie wykonany produkt może nieco różnić się od kolejnego i możemy zastanawiać się czy to dobrze czy źle. Różnice wpływające na trwałość czy funkcjonalność oczywiście są błędem, ale czy np. drobne, kosmetyczne, różnice w kształcie ucha dzbanka czy nawet kubków (których zazwyczaj używa się więcj niż jedne i łatwiej zauważyć różnice) musi je dyskwalifikować? Jeżeli nie jesteśmy angielską królową lub cesarzem Chin to pewnie nie. A może nawet te drobne różnice mogą służyć nam jako znacznik - to jest kubek taty, to jest mamy, a to mój! Te naczynia zaczynają mieć swój własny, indywidualny, charakter a stojąc koło siebie na swój sposób uzupełniają się. Podobnie jak w ludzkim społeczeństwie. Wszyscy jesteśmy w jakiś sposób podobni, a jednocześnie różnimy się od siebie, lecz mimo to uzupełniając się wzajemnie tworzymy różne grupy społeczne działające spójnie. Oczywiście zdegustowani puryści machają teraz ręką, pukają się w czoło lub kierują w moją stronę siarczyste gromy, ale nie przeskoczą tego, że nasz świat nie jest idealny i nigdy nie będzie. Całe szczęście, bo gdyby był, to szybko umarli byśmy z nudów.

Organiczna praca a powszechna radość

Dość mocno uogólniając dochodzę do wniosku, że najczęściej masowy przemysł to zimna ekonomia i chęć zysku maskowana pozorną dbałością o dobro klienta, w przeciwieństwie do rzemiosła, często noszącego znamiona prawdziwej sztuki i dającego wewnętrzne spełnienie. Przekonałem się o tym na własne oczy na pokazie garncarstwa, podczas którego byłem świadkiem powstania prostego, ale i pięknego zarazem dzbanka z gliny. Cały proces: od wyrobienia pozbawionej piasku i innych naturalnych zanieczyszczeń gliny, przez formowanie wstępne, kosmetyczne wygładzanie i malowanie trwał może z 5-10 minut, a to tylko dlatego, że pan garncarz oprócz pracy zajmował się także objaśnianiem tego co w danej chwili robi. Założę się, że normalnie zajęło by mu to połowę tego czasu. Kolejne części procesu produkcji tj. suszenie w normalnych warunkach, wypalanie wstępne, szkliwienie i wypalanie końcowe trwają niestety nieco dłużej - ponad tydzień. Ale czy to źle? Czy wszystko musi trwać jak najkrócej? Powiedzcie smakoszom wina, że trunek za który niemało zapłacili, powstał w tydzień przy pomocy różnych technologicznych "przyspieszaczy", a gwarantuje Wam, że skończy się to awanturą.

Mam gorącą nadzieję, że zabijający obecną populację stresogenny i kancerogenny pośpiech, spowoduje, że zanim wpędzimy się w ciężkie schorzenia, zmęczymy się takim stanem rzeczy i zaczniemy szukać spokoju, harmonii, balansu i zaczniemy dostrzegać różnicę pomiędzy tym co szybkie, bylejakie, nietrwałe i bezduszne a tym co dobre, wartościowe, wytworzone z sercem, pasją a często nawet będące na swój sposób dziełem sztuki. To tak jak z żywnością: czy lepiej jeść mało wartościowych, naturalnych produktów zawierających "życiowy pierwiastek", wytworzonych w dobrej atmosferze i dających nam dobrą energię, czy lepiej jeść dużo pustych kalorii w postaci wielokrotnie przetworzonych produktów, pochodzących z ciężkiej pracy wyzyskiwanych obywateli krajów trzeciego świata lub udręczonych zwierząt, wypełniających nas złą energią i dających cierpienie w postaci chorób? Każdy szczegół, subtelna różnica w każdej sferze naszego życia ma znaczenie. Jeśli nie wierzysz poszukaj takich miejsc, gdzie ma prosta organiczna praca ludzkich rąk jest na porządku dziennym. Zobacz jak tacy ludzie potrafią być szczęśliwi spełniając się w pasjonującym wytwarzaniu użytecznych przedmiotów, wykonanych z naturalnych, zdrowych surowców, ułatwiających życie innym ludziom. Następnie porównaj to z sytuacją pracownika zaawansowanego technologicznie zakładu. Wyciągnij wnioski samodzielnie. Moim zdaniem różnice są ogromne.

Poniżej galeria ukazująca kolejno: gotowe wypalone produkty, poszczególne kroki procesu formowania i zdobienia glinianego wazonu oraz sielankową wariację na temat fikuśnych kształtów naczyń.

Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo
Ginące zawody - garncarstwo